„Jednoręki bandyta”

By in
„Jednoręki bandyta”

Po co uczymy się strzelać pistoletem  z jednej ręki? Po co uczyć się strzelać z ręki lewej skoro moja wiodąca ręka to prawa, a i oko dominujące jest po prawej stronie mojego ciała? – te pytania deprymują instruktora bo ile razy można tłumaczyć, że  „podstawa strzelania z pistoletu to umiejętność strzelania z jednej ręki”.

W treningu strzelania na obydwie ręce nie chodzi jedynie o wyrobienie nawyków mięśniowych, lecz o to aby w pewnych sytuacjach kryzysowych, gdzie liczy się czas podjęcia decyzji, czuć się komfortowo i pewnie, że jedną ręka też można sobie poradzić. Zawsze możesz strzelać oburącz – ale dobrze jak operujesz też ręką prawą i lewą – bo jak będziesz strzelał „zza węgła” (też można oburącz) – możesz nie trafić z ręką wiodącą i odkryć znaczną część ciała. Oczywiście i osłona może Cię nie uratować, ale po co ryzykować życie tylko dlatego, że „ ja strzelam tylko z prawej ręki”.

Strzelając zza osłony należy ją całkowicie wykorzystać. Prawda jest taka – strzelcy, którzy operują prawą ręką są skazani na ukrycie się za prawą krawędzią osłony. Strzelcy leworęczni dobrze się cz

postawę i oddajesz strzał przeważnie oburącz– prawdopodobnie skutecznie – ale cholernie ryzykownie, albo przyjmujesz „pozycje odwrotną”  – strzelasz z ręki wspomagającej. Drugie rozwiązanie jest w miarę bezpieczne (jesteś prawie zakryty – pod warunkiem, że osłona jest nieczuła na balistykę pocisku przeciwnika), ale jest to rozwiązanie bardzo nienaturalne i dodatkowo możesz mieć ograniczone pole widzenia. Sprytny i spostrzegawczy przeciwnik może po prostu podejść i wyrwać ci broń  – wiedząc, że to Twoja słabsza ręka.

ują ukryci za lewą krawędzią osłony. Wszystko dobrze jak się tak trafi w sytuacji kryzysowej, a jak nie daj Boże nie? Bywa tak, że trzeba oddać strzały zza osłony od strony drugiej ręki  – tej słabszej, wspomagającej. I tutaj musisz podjąć decyzję, albo się wychylasz, przyjmujesz stabilna

Podsumowując, uczmy się więc strzelać jednorącz, zarówno ręką dominującą, jak i wspomagającą. To może nam uratować życie, gdy jedną kończynę górną nam odetną, postrzelą czy uwiążą w kajdankach przytwierdzonych do kaloryfera. Naprawdę warto. I jeszcze jedno – nie deprymujcie instruktora – on umie strzelać  z jednej i z drugiej ręki.