Czy Twe oczy mogą kłamać? Muszą.

By in
Czy Twe oczy mogą kłamać? Muszą.

Pytanie po jaką jasną cholerę drażnić niezrównoważonego lwa nasuwa tylko jedną odpowiedź – ani dla zabawy, ani dla pokazania odwagi, ani tym bardziej dla okazania braku szacunku” królowi sytuacji” czy pokazania mu oznak ignorancji. Więc co zrobić by zachować czujność i skutecznie walczyć z własnym strachem w przypływie fal skrajnych emocji mając nad sobą głos pier….. mordercy… sorry „fucking murderera”?

Liczyć okazanie litości – spojrzeniem spaniela? Pokazać poczucie bezsilności i rozczarowania sytuacją? A może hardo stanąć, splunąć mu w twarz i przy okazji zwymyślać jego matce i ojcu?

Wzrok jest chyba najważniejszym narzędziem, jakim dysponuje człowiek, ma również olbrzymi wpływ na wynik każdego spotkania twarzą w twarz, nawet takiego, na jakie nie mamy do końca ochoty. Spojrzenie psychopatycznego mordercy skazującego kolejną ofiarę na śmierć jest inne niż spojrzenie innego drania, który wykonania wyroku się nie podejmie. Jeden jest rozwścieczony i tu należy się pomodlić, drugi zagubiony i to należy wykorzystać.

Mówi się, że prawdziwą nić porozumienia osiąga się patrząc drugiej osobie prosto w oczy. Tylko to chyba nie ten przypadek – palantowi nie oto chodzi. Active Shooter nie chce się z Tobą porozumieć. Ma swój cel i go realizuje. Nierzadko do końca świadomy swoich poczynań lub pod wpływem czegoś bardzo mocnego.

Podobno pertraktując zawieranie poważnych umów należy patrzeć na czoło rozmówcy, na którego płaszczyźnie mamy sobie wyobrazić niewidzialny trójkąt (skąd ten trójkąt???) tak przynajmniej twierdzą specjaliści od języka ciała. Chyba też nie o to chodzi, mimo, że utrzymując wzrok nakierowany na wskazany obszar, stwarzamy poważną atmosferę i nasz antagonista odczuwa, że jesteśmy naprawdę zainteresowani jego sprawą. Ale przecież psycholowi nie zależy na pertraktacjach. On ma gdzieś układanie się z ofiarami. On ma wejść – zabić i wyjść. Ta wersja „raczenia się jego wątpliwym widokiem” ląduje więc na dnie kosza.

A może patrzeć poniżej jego oczu? Morderca powinien się czuć w takim wypadku bardzo pewnie. Łatwiej będzie mu uwierzyć, że jest Bogiem – ofiary uciekają wzrokiem, boją się na jego „majestatyczną światłość” spojrzeć. Leżą pokornie i błagają.

I to ma szansę go zgubić. Nie patrz zatem na twarz, ale kontroluj jego ręce (zwłaszcza tę z bronią), uważaj na nogi by wyprzedzić jego niecne zamiary np. sprzedanie nam kopa w dynię. Udawaj zalęknioną osobę, niech Twój wzrok będzie pełen pokory, bojaźni i strachu. Daj panować swojemu potencjalnemu katowi. Niech Twój wzrok kłamie i nie ujawnia Twojej rozwagi i właściwych intencji. Kierując wzrok poniżej oczu terrorysty stracimy wprawdzie kontrolę nad jego wzrokiem, ale wygramy kontrolę nad jego rękami i nogami.

Pamiętaj więc, aby nie należy patrzeć napastnikowi w oczy, by nieopatrznie nie wziął tego za bezczelność, albo, nie daj Boże, za agresję. Wykonuj polecenia spokojnie, ale udawaj strach i bezsilność. Jeśli nie możesz wykonać polecenia z przyczyn np. zdrowotnych, zwróć się do niego, nie patrząc w oczy i powiedz mu o przyczynach niemożliwości wykonania jego zadania. Bądź pokorny, ale sprytny. Jeśli nie masz żadnych zadań do wykonania, patrz spokojnie w kierunku przeciwnika, patrz na jego klatkę piersiową i obserwuj jego zachowanie. Zapamiętaj tyle szczegółów odnośnie jego ubioru i wyposażenia, ile zdołasz – wszak od tego masz narząd wzroku. W głowie niech rośnie ci Plan. Plan co zrobisz gdy…