6 metrów strachu

By in
6 metrów strachu

I zaczęły się wakacje… Wakacje z pytonem. Portale internetowe donoszą, że:

Ma mieć ponad pięć metrów długości, ostre zęby i zabójczy uścisk. Myśl o tym, że może grasować w pobliżu podwarszawskiego Konstancina elektryzuje już nie tylko jego mieszkańców. Poszukiwania i doniesienia na temat rzekomej obecności pytona tygrysiego śledzi cała Polska.

Jak więc spędzić wakacje nie przejmując się obecnością dowolnego węża czy żmii, które, co naturalne, są wokół nas? Najważniejsze, to wiedzieć jak postąpić w obliczu ataku.

Po pierwsze, nawet drobne ukąszenie przez węża, który podobnie jak polski uciekinier– 6 metrowy pyton tygrysi nie jest uznawany za jadowitego,może spowodować infekcję i reakcje alergiczne. Powiedzmy sobie szczerze, każdy atak gada napotkanego podczas wakacyjnych wędrówek i spowodowanie przez niego ran nie tylko może wywołać mocny efekt psychologiczny, ale skutkować infekcją. Infekcja natomiast może do prowadzić do bakteryjnego zakażenia krwi (bakteriemii). Zaatakowane zostaną  czerwone krwinki, podwyższy się temperatura ciała, spadnie odporność i wydolność organizmu. Nieleczone zakażenie krwi może doprowadzić do posocznicy (sepsy). Oprócz gorączki (temperatura ciała powyżej 38,3°C), po ataku mogą pojawić się dreszcze, uczucie niepokoju, nudności i wymioty, ból brzucha, trudności z oddychaniem oraz dezorientacja, a u osób starszych może pojawić się uczucie zagubienia. Przy takich symptomach koniecznie należy trafić do szpitala. Bez wsparcia medycznego, nie ma możliwości odbudowania organicznej struktury krwi. W krótkim czasie trzeba podać dożylnie antybiotyk, nie zapominając o szczepieniu przeciw wściekliźnie.

Po drugie, jeśli stałeś się ofiarą ataku, to do czasu otrzymania pomocy medycznej spróbuj sam sobie pomóc.

  1. Przede wszystkim oddal się od napastnika by nie powtórzył ataku – znajdź sobie w miarę bezpieczne miejsce.
  2. Jeżeli to możliwe, zrób mu zdjęcie, by pomóc lekarzowi w doborze antidotum (nie jest to jednak warunek – przede wszystkim zadbaj o swoje bezpieczeństwo).
  3. Zadzwoń – jeśli masz możliwość na pogotowie ratunkowe – ustal swoje położenie i dowiedz się czy mogą do Ciebie dotrzeć czy to Ty musisz dotrzeć do punktu medycznego (szpitala).
  4.  Poszukaj wody (najlepiej z butelki, niegazowanej) i kawałka mydła.
  5. Umyj dokładnie miejsce ukąszenia. Dokładnie nie oznacza naciskania na ranę. Jeśli umiesz postaraj się unieruchomić ukąszona część ciała. Idealnie by było by trzymać ją nieruchomo poniżej klatki piersiowej, poniżej serca.
  6. Jeśli zostałeś ukąszony w kończynę pamiętaj by zdjąć wszelkie przedmioty, które mogą ją uciskać (obrączkę, zegarek), by zapobiec ewentualnej martwicy.
  7. Jeśli jesteś posiadaczem czystego, chłodnego kompresu, spraw sobie przyjemność i przykryj nim miejsce twojego chwilowego nieszczęścia. Jeśli nie masz kompresu namocz w chłodnej wodzie kawałek swojej garderoby przyłóż do rany by szybko i skutecznie zminimalizować swędzenie i uniknąć pokusy jej zadrapania.
  8. Do momentu spotkania z pomocą medyczna staraj się monitorować swoje funkcje życiowe. Kontroluj przede wszystkim temperaturę ciała i tętno.

Po trzecie – jeżeli planując wyprawę, wiesz, że nie ma szans na spotkanie się z opieką medyczną, powiedzmy w ciągu 30 – 40 minut, obowiązkowo

wyruszając w nieznany teren wrzuć do torby pompkę ssąca do jadu np. Aspivenin Aspir MINIATUR. (Extractor). Koszt ok. 70 zł, ale warto zapłacić za komfort i bezpieczeństwo. W ostateczności pozostaje zwykła strzykawka jednorazowa. Jeśli jej nie masz, musisz działać. Powyżej miejsca ukąszenia załóż opaskę uciskową hamującą odpływ z rany krwi żylnej, ale nie krwi tętniczej. Zaciśnij w taki sposób, aby kończyna poniżej tego miejsca zaczęła sinieć pamiętając by tętno na grzbiecie np. stopy lub powyżej nadgarstka wciąż było wyczuwalne. Silnie zaciśnięty opatrunek z całkowitym zblednięciem kończyny poniżej opaski możesz nosić maksymalnie do dwóch godzin (czas transportu do medyków). W ostateczności, o ile jest taka możliwość, poproś któregoś z towarzyszy wędrówki, aby wyssał trochę krwi i natychmiast ją wypluł – metoda nie polecana, jak mówiłem ostateczna, gdy wiemy, że ugryzienie jest jadowite. Pytanie, czy znajdziesz odważnego? Wszystko zależny od Twojej siły perswazji. O jednym należy pamiętać – toksyczne białka jadu rozkładają się co prawda w układzie pokarmowym, ale jeśli błona śluzowa jamy ustnej ratownika jest uszkodzona, naraża on również siebie!!! Stare, „harcerskie” metody przypalania i wycinania rany zazwyczaj poza dodatkowym stresem i bólem nie przyniosą spodziewanych efektów zdrowotnych.

Po czwarte, na koniec – dobra wiadomość dla wypoczywających na ojczystej ziemi. Jedynym jadowitym wężem w Polsce jest żmija zygzakowata i nieproszona, nie atakuje. Natomiast pamiętać należy, że również i jej jad uszkadza układ nerwowy, powoduje martwicę tkanek, zmienia rytm pracy serca i zmniejsza krzepliwość krwi. Ukąszenie tej żmii jednak bardzo rzadko prowadzi do śmierci człowieka. Jeśli chodzi o wypoczywających za granicami naszego kraju to również jest dobra wiadomość – szacuje się, że na całym świecie tylko 10–25% węży to węże jadowite.

Dobrego wypoczynku – po więcej wiedzy zapraszamy do Nas